HYGGE. PRZEPIS NA SZCZĘŚCIE.

HYGGE. PRZEPIS NA SZCZĘŚCIE.

 

Po długim okresie przerwy chwyciłam „za pióro”, zachęcona tematem książki  Marii Tourell Soderberg „Hygge. Duńska sztuka szczęścia”.  Za oknem puchaty śnieg, ogień w kominku płonie, ja siedzę w ciepłych bamboszach, a obok drzemie pies. To dobry, spokojny moment. Czas jakby stanął w miejscu. Taka chwila, kiedy z niczym się nie śpieszę, jestem wolna od wszelkich zobowiązań, zadań, grafików. To czas hygge.

Duńczycy dokonali cudownej rzeczy. W jednym słowie hygge (hiu:ge) zamknęli tysiące znaczeń poczucia szczęścia. Zdali sobie sprawę, co jest dla nich najważniejsze, co daje im największe szczęście,  co pomaga im to szczęście przywoływać i odczuwać.

My w naszym języku tłumaczymy hygge na wiele sposobów: to przytulność, ciepło domowego ogniska, umiejętność cieszenia się chwilą. To  również bezpieczeństwo, relaks, komfort bycia z samym sobą lub razem z innymi.  To bycie wśród ludzi, do których ma się zaufanie, wśród których można czuć się swobodnie, wśród których można być w pełni sobą. Brak pośpiechu, problemów, irytacji. Brak wyścigu szczurów, konieczności rywalizacji, walki. Błogostan.

Tak naprawdę wszyscy nosimy w sobie wielką potrzebę hygge, choć nie zawsze w pełni uświadomioną.  Zapominamy jak wypoczywać. Zapominamy o rodzinie. Zapominamy o sobie. Przenosimy do domu zmartwienia z pracy. A dom powinien mieć wyjątkowe znaczenie dla hygge. To miejsce, gdzie pokazujemy naszą wrażliwość, gdzie zdejmujemy z siebie maskę. Ładujemy nasze akumulatory. Tu każdy nas kocha za to, kim naprawdę jesteśmy. Dlatego warto odłożyć na bok komórkę, czy laptopa. Warto znaleźć czas dla rodziny, znajomych, przyjaciół. I dla siebie. Ten kto umie być sam ze sobą, będzie też umiał być z innymi.

Dobry nastrój w domu, jego przytulność, pomogą wykreować różne przedmioty. Pamiętajmy jednak, ze hygge to przede wszystkim to co jest w nas. Odpowiednia scenografia i rytuały mają za zadanie jedynie pomóc przejść nam w inny, osobisty  wymiar po całym dniu pracy.

Jak wzmocnić domowe poczucie hygge?

Hygge kocha ciepłe, intymne światło, zapalone świece, ogień w kominku. Kocha też ciepłe pledy, poduszki, osobiste bibeloty. 

Hygge lubi miejsca, w których można się „zaszyć”. Ukryć z książką, pyszną kawą, czy smakołykiem. 

 

hotel-bed-bedroom-room

Hygge lubi domowy wygodny, strój.

 

Hygge lubi także zwyczajne tracenie czasu. Może oznaczać snucie się po domu bez celu w kapciach, leniuchowanie do późna w łóżku. W weekend można odpuścić sobie wszystkie obowiązki i pozwolić sobie na takie wstawanie, o jakim śpiewał Piasek: „rano trzeba wstać, rano to jest tak koło pierwszej, bo później już nie”. I śniadanie do łóżka.

 

Hygge nie może obejść się bez przekąsek i smakołyków.

Pamiętajmy jednak o najważniejszym. Hygge to zawsze przestrzeń między ludźmi. Nie między rzeczami. 

I na koniec jeszcze coś dodam, przekornie. Hygge wzmacnia się poprzez kontrast. Nie można cieszyć się z leniuchowania, jeśli wcześniej nie popracujemy. 🙂

LK

Leave a comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *